Gregor Schlierenzauer - obiekt moich westchnień odkąd pierwszy raz zobaczyłam go w telewizji. Na żywo wyglądał jeszcze przystojniej. Teraz grzebał coś w talerzu, zupełnie nie zainteresowany moją obecnością.
Po zjedzeniu posiłku, gdy już szłam w stronę mojego pokoju zaczepili mnie polscy skoczkowie. Pierwszy podszedł Miętus.
-Hej, jestem Krzysiek. - powiedział i objął mnie ramieniem.
-Bez tych czułości. - odparłam i zrzuciłam jego rękę.
-Widzisz Miętus, ona cię nie chce. - usłyszałam zza swoich pleców głos Schlierenzauera.
-Gregor jestem.
-Emma. - odpowiedziałam mu z uśmiechem.
-Nie pozwalaj sobie Schlierenzauer. - Krzysiek pogroził mu palcem. Austriak zaśmiał się.
-Głupek. - dopowiedział po polsku i wbiegł po schodach na górę.
-Emmo, chodź na chwilę. - Kruczek odciągnął mnie na bok. - Za pół godziny mamy trening. Ty tym razem zostaniesz, mam dużo dokumentów. Chciałbym, żebyś to zrobiła.
-Oczywiście, nie ma sprawy. - odparłam.
Byłam zawiedziona tym, że nie pójdę na trening. Po dostaniu stosu papierów zaczęłam je podpisywać. Im szybciej to zrobię, tym lepiej.
***
Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do pokoju Kruczka, w którym właśnie się znajdowałam. To był sam pan Łukasz.
-Za dwie godziny mamy konkurs. Idź sobie odpocząć.
-Jeszcze nie skończyłam...
-To nic. Na prawdę dziękuję za pomoc.
Opuściłam pokój i na schodach spotkałam Maćka.
-Hej, co tu robisz? - spytał się mnie.
-Wracam od Kruczka. A ty?
-Ja właśnie szedłem do ciebie.
-W jakiej sprawie?
Kot nieśmiało spojrzał w dół.
-Będziesz nam kibicować dzisiaj?
-No jasne, czemu niby nie? - zaśmiałam się serdecznie.
-Bo wiesz, dzisiaj długo gadałaś z Gregorem i myślałem...
-Tobie będę kibicować. - odparłam i cmoknęłam go w policzek. Widać było, że lekko się zarumienił.
-Dobra, ja lecę się przygotować. Do zobaczenia na skoczni. - powiedział i wbiegł po schodach.
Odkąd go poznałam zauważyłam, że rzadko się uśmiecha. Nie chciałam zaprzątać sobie tym głowy. Miałam bardzo dużo czasu, więc postanowiłam zobaczyć kto gdzie mieszka. Przechodząc obok pokoju Schlierenzauera jego drzwi gwałtownie się otworzyły i stanął w nich sam Gregor.
-O! Emma, wejdź. - zachęcił mnie ręką.
Jego pokój był całkiem spory. Usiadłam na brzegu łóżka.
-Co robisz chodząc tak po piętrach? - spytał mnie.
-Nic w sumie. Taki spacerek po hotelu.
Prychnął i wyciągnął swój kombinezon z szafy.
-To ja już może pójdę, nie będę ci przeszkadzać. - wstałam z łóżka i zaczęłam się kierować do drzwi.
-Poczekaj. - odparł Gregor i wręczył mi karteczkę ze swoim numerem telefonu oraz zabawnym podpisem 'Call me maybe'. - Może ci się przyda.
-Dzięki. - powiedziałam i wyszłam.
___________________________________________
No to jest dwójka. :)
Jutro dodam następny, a potem przez około dwa tygodnie nie będę raczej nic dodawała, bo wyjeżdżam. :/ Ale po powrocie postaram się to nadrobić. :D
Czytasz? - Komentujesz! To na prawdę motywuje!!! Macie jakieś pytania? Serdecznie zapraszam. :) - klik!
Uściski, Lina. ;*
Jest i Gregor ♥♥♥♥ /Witkowska
OdpowiedzUsuńhaha, właśnie o tobie pomyślałam jak to pisałam. :D
UsuńKolejny świetny blog! *.* Trafiłam tu przypadkiem i zagoszczę za stałe ;) Bardzo ciekawie się zaczyna i mam nadzieję, że fajnie się z nim rozkręcisz ;) No i oczywiście wielki plus z mojej strony za Gregora! Uwielbiaaaaaaaam <3 Postaraj się, żeby rozdziały były trochę dłuższe, wtedy bardziej da się 'wczytać', a nie od razu 'koniec' ;c
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta! ;>
Pozdrawiam i weny życzę :*
Zapraszam do mnie ;>
http://good-bye-my-almost-lover.blogspot.com/
Jejku, dziękuję. <3
UsuńPostaram się, żeby następne były dłuższe, obiecuję. :)
Do ciebie na pewno wpadnę, bo strasznie zachęciła mnie nazwa. :D
Też pozdrawiam i ściskam mocno! :*