Gdy tylko przekroczyłam próg hotelu usłyszałam krzyki. Po
chwili przede mną pojawili się Kubacki oraz starszy z Kotów. Byli uśmiechnięci
od ucha do ucha i nawzajem się popychali. Na ten widok parsknęłam śmiechem.
-Jak dzieci. - pomyślałam.
-Kruczek cię woła. - powiedział do mnie Kuba i oboje gdzieś pobiegli.
Zaciekawiona zaczęłam wspinać się po schodach, chowając po drodze moje słuchawki do torebki. Gdy znalazłam się pod pokojem pana Łukasza poprawiłam ze zdenerwowania bluzkę i zapukałam. Chwilę czekałam, już miałam wracać, ale usłyszałam 'proszę' i weszłam.
-Dzień dobry. Chciał mnie pani widzieć, prawda?
-Tak, Emmo. Proszę usiądź.
Posłusznie usadowiłam się na krześle i ponownie spojrzałam na mojego rozmówcę.
-Trochę pozmieniały nam się plany i wyjeżdżamy dzisiaj wieczorem.
Popatrzyłam pytająco na Kruczka.
-Chciałbym, żebyś powiadomiła o tym naszych chłopaków.
Skinęłam głową.
-Oczywiście. Czy coś jeszcze?
-Nie. Dziękuję ci.
Wstałam i szybkim krokiem wyszłam z pokoju. Spojrzałam na zegarek. Była 13:49. Mam jeszcze sporo czasu.
***
-Mmm, no i jak tam ci się udała randka z naszą kochaną Em? - usłyszałam głos Kota, gdy wszedłem do pokoju.
-Wiesz, że robię to wszystko dla ciebie, więc się wreszcie ogarnij.
Maciek posłusznie umilkł i położył się na łóżku.
-Wstawaj, bo zaraz obiad. - odparłem i stanąłem obok niego.
-Jeszcze pięć minutek. - powiedział i ziewnął przeraźliwie. Chwilę po tym oboje usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Heej. - odparłem niepewnie, gdy ujrzałem Emmę stojącą przede mną.
-Miałam wam powiedzieć, że dzisiaj wyjeżdżamy.
-OK, dzięki. - odpowiedziałem i po chwili rozległo się głośne chrapanie.
-Maciek. - westchnąłem i podrapałem się po głowie.
Em cichutko się zaśmiała.
-W sumie dobrze, że jesteś, pomożesz mi go obudzić.
Skinęła głową i ruszyła za mną w głąb pokoju.
***
Na widok młodszego Kota, przytulającego koc strasznie się rozczuliłam. Kąciki moich ust lekko się uniosły. Krzysiek podszedł do kolegi i zaczął szturchać go w ramię, powtarzając przy tym jego imię. Po wszelkich próbach nie udało się obudzić skoczka. Maciek ma na prawdę kamienny sen!
-Kruczek mnie zabije. - mruknął Miętus i złapał się za głowę, wypuszczając przy tym powietrze z ust.
-Nie zabije. - odparłam i kucnęłam obok Maćka. Pogłaskałam go lekko po policzku. Mój wzrok zatrzymał się na jego ustach. Nie, Em, nie możesz tego zrobić. Nie możesz go pocałować, rozumiesz?! Co by sobie pomyślał. Przecież... nie, ty mu się wcale nie podobasz. Jakim cudem?
***
Gdy tak patrzyłem na Emmę, która ze skupieniem wpatrywała się w twarz Kota, to zrozumiałem, że ona jest w nim zakochana. Przecież to widać na kilometr!
Moje przemyślenia przerwał dźwięk telefonu. Dawid. Cholera, czego on może chcieć?
-Halo?... Tak... A to nie może poczekać?... No dobra... Tak, już idę!
Emma spojrzała na mnie pytająco.
-Kubacki mnie woła. Przepraszam, ale muszę do niego iść. Obudź go jakoś.
***
Krzysiek wychodząc mocno trzasnął drzwiami. Może myślał, że to pomoże w obudzeniu Kota. Niestety bez skutecznie. Westchnęłam głośno i usiadłam na łóżku obok niego. Spojrzałam na jego twarz i klatkę piersiową, która miarowo unosiła się w górę z każdym kolejnym oddechem. Uśmiechnęłam się lekko i nagle strasznie zachciało mi się spać. Delikatnie położyłam się obok Maćka. Chwilę myślałam czy dobrze robię, bo przecież powinnam powiadomić resztę o wyjeździe. Eh, Krzysiek mnie obudzi, a w razie czego zrobi to za mnie. Nagle poczułam, że chłopak kładzie swoją dłoń na mojej talii i mocno mnie obejmuje. Uśmiechnęłam się do siebie i odpłynęłam.
***
-Em, obudź się. - usłyszałam nad sobą znajomy głos. Z trudem podniosłam zmęczone powieki i ujrzałam Krzyśka.
-Gdzie Maciek? - spytałam zaspana podnosząc się do pozycji siedzącej. Chłopak uśmiechnął się do siebie podejrzanie.
-Znosi walizki. - chwilę zajęło mi, aby zrozumieć słowa Miętusa.
-Zapomniałam! - powiedziałam przerażona i szybko wstałam z hotelowego łóżka.
-Spokojnie, powiadomiłem wszystkich. - skoczek złapał mnie za ramiona. - Zdążysz się spakować w dziesięć minut?
Po nagłym przebudzeniu kompletnie nie wiedziałam co do mnie mówi. Dopiero po paru sekundach uświadomiłam sobie jakie właśnie pytanie mi zadał.
-Tak, jasne. - odparłam i wyszłam razem z nim z pustego już pokoju.
Krzysiek przekręcił klucz w drzwiach. Następnie wcisnął go głęboko do kieszeni.
Szybkim krokiem ruszyłam przez korytarz mijając skoczków z walizkami. Pokonałam kilkanaście schodów w dół i znalazłam się na swoim piętrze. Odwróciłam głowę, by zobaczyć czy Krzysiek nadal podąża za mną. O dziwo dreptał posłusznie z wzrokiem wbitym w podłogę.
Z tylnej kieszeni moich spodni wyciągnęłam klucz z numerem 309. Sprawnym ruchem przekręciłam go w prawą stronę, a zamek głośno zazgrzytał. Otworzyłam drzwi, wkroczyłam do środka i zupełnie nie przejmując się obecnością skoczka, zaczęłam wyciągać rzeczy z szafy. Miętus oparł się o framugę drzwi. Ja tymczasem wkładałam kolejne ubrania do mojej szarej torby podróżnej. Nagle przepraszając wyminęłam chłopaka i udałam się do łazienki. Chwilę potem wyszłam stamtąd trzymając w ręce jasno niebieską kosmetyczkę ze stukającą o siebie zawartością.
-Czy mogę cię o coś zapytać? - ni z tego ni z owego Krzysiek nagle się odezwał.
-Jasne. - odparłam pakując ostatnie części mojej garderoby.
-Co cię łączy z Maćkiem? - tego się nie spodziewałam. Zastygłam w bezruchu na kilka sekund. Te kilka sekund wystarczyło, aby Miętus uświadomił sobie, że skłamę.
-Przyjaźń. - odpowiedziałam, przełykając nerwowo ślinę czekając na odpowiedź jak na wyrok. Nie odezwał się. Zamilkł, a ja nie potrafiłam dowiedzieć się co właśnie w tej chwili myśli. Nie wiedziałam co czuje. Bałam się na niego spojrzeć. Sama nie wiem czemu. Nie prawda. Dokładnie wiedziałam czemu. Bałam się, bo właśnie poznał prawdę. Prawdę, której nawet ja nie chciałam słyszeć.
A jednak.
Łudziłam się.
Kocham Maćka.
***
Heeej. :*
Dodaję po długim czasie rozdział, trochę krótki, przepraszam. :(
Następny postaram się dodać za tydzień, bo mam już pomysł, ale nie wiem czy wystarczy mi czasu na zrealizowanie go. ;)
Pozdrawiam serdecznie!
Lina. <3
-Jak dzieci. - pomyślałam.
-Kruczek cię woła. - powiedział do mnie Kuba i oboje gdzieś pobiegli.
Zaciekawiona zaczęłam wspinać się po schodach, chowając po drodze moje słuchawki do torebki. Gdy znalazłam się pod pokojem pana Łukasza poprawiłam ze zdenerwowania bluzkę i zapukałam. Chwilę czekałam, już miałam wracać, ale usłyszałam 'proszę' i weszłam.
-Dzień dobry. Chciał mnie pani widzieć, prawda?
-Tak, Emmo. Proszę usiądź.
Posłusznie usadowiłam się na krześle i ponownie spojrzałam na mojego rozmówcę.
-Trochę pozmieniały nam się plany i wyjeżdżamy dzisiaj wieczorem.
Popatrzyłam pytająco na Kruczka.
-Chciałbym, żebyś powiadomiła o tym naszych chłopaków.
Skinęłam głową.
-Oczywiście. Czy coś jeszcze?
-Nie. Dziękuję ci.
Wstałam i szybkim krokiem wyszłam z pokoju. Spojrzałam na zegarek. Była 13:49. Mam jeszcze sporo czasu.
***
-Mmm, no i jak tam ci się udała randka z naszą kochaną Em? - usłyszałam głos Kota, gdy wszedłem do pokoju.
-Wiesz, że robię to wszystko dla ciebie, więc się wreszcie ogarnij.
Maciek posłusznie umilkł i położył się na łóżku.
-Wstawaj, bo zaraz obiad. - odparłem i stanąłem obok niego.
-Jeszcze pięć minutek. - powiedział i ziewnął przeraźliwie. Chwilę po tym oboje usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Heej. - odparłem niepewnie, gdy ujrzałem Emmę stojącą przede mną.
-Miałam wam powiedzieć, że dzisiaj wyjeżdżamy.
-OK, dzięki. - odpowiedziałem i po chwili rozległo się głośne chrapanie.
-Maciek. - westchnąłem i podrapałem się po głowie.
Em cichutko się zaśmiała.
-W sumie dobrze, że jesteś, pomożesz mi go obudzić.
Skinęła głową i ruszyła za mną w głąb pokoju.
***
Na widok młodszego Kota, przytulającego koc strasznie się rozczuliłam. Kąciki moich ust lekko się uniosły. Krzysiek podszedł do kolegi i zaczął szturchać go w ramię, powtarzając przy tym jego imię. Po wszelkich próbach nie udało się obudzić skoczka. Maciek ma na prawdę kamienny sen!
-Kruczek mnie zabije. - mruknął Miętus i złapał się za głowę, wypuszczając przy tym powietrze z ust.
-Nie zabije. - odparłam i kucnęłam obok Maćka. Pogłaskałam go lekko po policzku. Mój wzrok zatrzymał się na jego ustach. Nie, Em, nie możesz tego zrobić. Nie możesz go pocałować, rozumiesz?! Co by sobie pomyślał. Przecież... nie, ty mu się wcale nie podobasz. Jakim cudem?
***
Gdy tak patrzyłem na Emmę, która ze skupieniem wpatrywała się w twarz Kota, to zrozumiałem, że ona jest w nim zakochana. Przecież to widać na kilometr!
Moje przemyślenia przerwał dźwięk telefonu. Dawid. Cholera, czego on może chcieć?
-Halo?... Tak... A to nie może poczekać?... No dobra... Tak, już idę!
Emma spojrzała na mnie pytająco.
-Kubacki mnie woła. Przepraszam, ale muszę do niego iść. Obudź go jakoś.
***
Krzysiek wychodząc mocno trzasnął drzwiami. Może myślał, że to pomoże w obudzeniu Kota. Niestety bez skutecznie. Westchnęłam głośno i usiadłam na łóżku obok niego. Spojrzałam na jego twarz i klatkę piersiową, która miarowo unosiła się w górę z każdym kolejnym oddechem. Uśmiechnęłam się lekko i nagle strasznie zachciało mi się spać. Delikatnie położyłam się obok Maćka. Chwilę myślałam czy dobrze robię, bo przecież powinnam powiadomić resztę o wyjeździe. Eh, Krzysiek mnie obudzi, a w razie czego zrobi to za mnie. Nagle poczułam, że chłopak kładzie swoją dłoń na mojej talii i mocno mnie obejmuje. Uśmiechnęłam się do siebie i odpłynęłam.
***
-Em, obudź się. - usłyszałam nad sobą znajomy głos. Z trudem podniosłam zmęczone powieki i ujrzałam Krzyśka.
-Gdzie Maciek? - spytałam zaspana podnosząc się do pozycji siedzącej. Chłopak uśmiechnął się do siebie podejrzanie.
-Znosi walizki. - chwilę zajęło mi, aby zrozumieć słowa Miętusa.
-Zapomniałam! - powiedziałam przerażona i szybko wstałam z hotelowego łóżka.
-Spokojnie, powiadomiłem wszystkich. - skoczek złapał mnie za ramiona. - Zdążysz się spakować w dziesięć minut?
Po nagłym przebudzeniu kompletnie nie wiedziałam co do mnie mówi. Dopiero po paru sekundach uświadomiłam sobie jakie właśnie pytanie mi zadał.
-Tak, jasne. - odparłam i wyszłam razem z nim z pustego już pokoju.
Krzysiek przekręcił klucz w drzwiach. Następnie wcisnął go głęboko do kieszeni.
Szybkim krokiem ruszyłam przez korytarz mijając skoczków z walizkami. Pokonałam kilkanaście schodów w dół i znalazłam się na swoim piętrze. Odwróciłam głowę, by zobaczyć czy Krzysiek nadal podąża za mną. O dziwo dreptał posłusznie z wzrokiem wbitym w podłogę.
Z tylnej kieszeni moich spodni wyciągnęłam klucz z numerem 309. Sprawnym ruchem przekręciłam go w prawą stronę, a zamek głośno zazgrzytał. Otworzyłam drzwi, wkroczyłam do środka i zupełnie nie przejmując się obecnością skoczka, zaczęłam wyciągać rzeczy z szafy. Miętus oparł się o framugę drzwi. Ja tymczasem wkładałam kolejne ubrania do mojej szarej torby podróżnej. Nagle przepraszając wyminęłam chłopaka i udałam się do łazienki. Chwilę potem wyszłam stamtąd trzymając w ręce jasno niebieską kosmetyczkę ze stukającą o siebie zawartością.
-Czy mogę cię o coś zapytać? - ni z tego ni z owego Krzysiek nagle się odezwał.
-Jasne. - odparłam pakując ostatnie części mojej garderoby.
-Co cię łączy z Maćkiem? - tego się nie spodziewałam. Zastygłam w bezruchu na kilka sekund. Te kilka sekund wystarczyło, aby Miętus uświadomił sobie, że skłamę.
-Przyjaźń. - odpowiedziałam, przełykając nerwowo ślinę czekając na odpowiedź jak na wyrok. Nie odezwał się. Zamilkł, a ja nie potrafiłam dowiedzieć się co właśnie w tej chwili myśli. Nie wiedziałam co czuje. Bałam się na niego spojrzeć. Sama nie wiem czemu. Nie prawda. Dokładnie wiedziałam czemu. Bałam się, bo właśnie poznał prawdę. Prawdę, której nawet ja nie chciałam słyszeć.
A jednak.
Łudziłam się.
Kocham Maćka.
***
Heeej. :*
Dodaję po długim czasie rozdział, trochę krótki, przepraszam. :(
Następny postaram się dodać za tydzień, bo mam już pomysł, ale nie wiem czy wystarczy mi czasu na zrealizowanie go. ;)
Pozdrawiam serdecznie!
Lina. <3
Noo! Nareszcie się doczekałam :3
OdpowiedzUsuńGenialna scena ze śpiącym Maćkiem :D Rozczuliłam się normalnie :D
No i zaskakujące pytania Miętusa hm... Następny wielbiciel :D
No i czekam na nexta ;)
Buziaczki :* I weny dużo ;)
hahah, mi też się podoba nie wiem czemu. :D
UsuńDziękuję za komentarz! Ja czekam na Twój. :D
Całusy! <3
Cześć! Nominowałam Cię do Liebster Award ;) Więcej info u mnie:
OdpowiedzUsuńgood-bye-my-almost-lover.blogspot.com